piątek, 19 lipca 2013

Four.

-Vanessa, co sądzisz o tej sukience?- spytała Emily, gdy do niej podeszłam. Zmierzyłam ją wzrokiem i uśmiechnęłam się sztucznie. Nie miałam siły odpowiadać. Moje myśli krążyły wokół seksownego nieznajomego. Muszę przyznać, ze nie było chwili, bym o nim nie myślała. Intrygował mnie i ... pociągał. Tak, przyznaję, nie znam go, ale mi się podoba. Lubię w nim te loczki, kolczyki i tatuaże. Jest idealny w każdym calu. Odwróciłam się w stronę chłopaka, który właśnie zmierzał w moją stronę wraz z blondynką. Ta poszła jako pierwsza, on zaś szedł powoli za nią. Jakby chciał zostać ze mną sam na sam. Blondynka zniknęła za ścianą, a chłopak zatrzymał się i spojrzał na mnie.

-Miałaś rację.- Ochrypły głos dotarł do moich uszu. Nie bardzo zrozumiałam, o czym mówił- Facet chciał wydać mnie psom. To miała być tylko nauczka, nie miałem zamiaru go... zabić. Ale cieszę się, że cię posłuchałem. - Mrugnął do mnie i wyszedł z przebieralni. Jeszcze przez chwilę stałam w tej samej pozycji, nie mogąc się ruszyć. Nie do końca dotarło do mnie to, że rozmawiałam z... mordercą. Owszem, sama kazałam mu się go pozbyć, ale nie sądziłam, że to zrobi. On jest niebezpieczny. Kolejna rzecz, która mnie w nim pociąga.

-Vanessa!- Krzyknęła Emily, wyrywając mnie z transu.- Mówię do ciebie!

-Hm?- Odwróciłam się do krzyczącej dziewczyny.

-Chcesz te ciuchy, czy nie?- Mówiła o tym, co mam na sobie. Kiwnęłam potwierdzająco głową.- Ok, idź się przebrać. Znajdziesz mnie przy kasie.
Weszłam do przebieralni i zdjęłam z siebie to, co maiłam na sobie i ubrałam ciuchy, w których przyszłam. Wzięłam moje 'zakupy' i udałam się do kasy, gdzie czekała Em. Podałam kasjerce ubrania, a Emily zapłaciła za nie. Wyszłyśmy ze sklepu i udałyśmy się do samochodu. Już miałyśmy wsiadać, gdy Emily stanęła w miejscu i skrzywiła się.

-Co znowu?- Wyjęczałam i spojrzałam na siostrę.

-Mam ochotę na kawę.

-Jest w domu.- Oparłam się o auto i czekałam, aż Em je otworzy,

-Nie, ja wole tą ze Starbucks'a.- Odeszła od auta i skierowała się z powrotem do galerii.

-Hej, no Emily! Gdzie idziesz?- Krzyczałam w jej stronę.

-Zaraz wracam!

-Bo wrócę do domu na nogach!

-To wracaj! Życzę powodzenia, bo to w chuj daleko!- Miała rację. Nasz dom był jakieś dziesięć kilometrów od centrum miasta. Mieszkałyśmy praktycznie na zadupiu. Wzięłam się w garść  i nie mając zamiaru czekać na siostrę, ruszyłam chodnikiem. Przed siebie. Nie miałam pojęcia gdzie idę, szłam tam, gdzie mnie nogi niosły. Zawsze tak robiłam, gdy nie miałam pojęcia, co robić. Szłam już około godziny. Zaczęło się ściemniać, a ja nadal nie znajdowałam się w pobliżu domu. Nie przejmowałam się tym, czy nie uda mi się w ogóle wrócić. Nie chcę dzień w dzień słuchać wyżaleń mojej siostry. Nie chcę patrzeć, jak Liam i Emily ze sobą flirtują. Nie chcę tam mieszkać. Nie chcę. Niestety moje zdanie się dla nikogo nie liczy. Usiadłam na jednej z ławek i oparłam łokcie na kolanach, by móc podeprzeć głowę.

-Wszystko w porządku?- Usłyszałam nieznajomy głos. Podniosłam wzrok i ujrzałam wysokiego szatyna. To był znajomy tego chłopaka, którego dziś spotkałam.

-Nie do końca.- Wymruczałam i wróciłam do mojej poprzedniej pozycji. Chłopak usiadł koło mnie i spojrzał w moją stronę.- Można powiedzieć, że się zgubiłam.
Zaśmialiśmy się oboje.

-Podwieźć cię?- Spytał wskazując, zapewne na swój samochód.

-A obiecujesz nie wywieźć mnie do lasu i nie zgwałcić?- Zażartowałam, na co chłopak zaśmiał się i podniósł obie ręce, w celu 'obrony'.

-Obiecuję. To, co ? Jedziemy?- Pewnie wstałam z ławki i wsiadłam do samochodu nieznajomego. Nie miałam żadnych obaw. Nie bałam się go. Jak już wspominałam, ja się niczego nie boję. Chłopak zajął miejsce kierowcy i zwrócił się w moją stronę.

-Jestem Louis.

-Vanessa.- Przedstawiłam się i uśmiechnęłam lekko, co chłopak odwzajemnił.

-Gdzie mam jechać?- Podałam mu adres i ruszyliśmy. Podczas jazdy dużo rozmawialiśmy. A raczej on zadawał mi pytania, a ja odpowiadałam. Jak na przesłuchaniu. A wiem, jak wygląda przesłuchanie, bo nie raz musiałam się 'spowiadać' któremuś z policjantów. Z jednym się nawet zaprzyjaźniłam. Nie raz łamałam prawo i nie mam zamiaru z tego zrezygnować. Chłopak odwiózł mnie pod dom.

-Wow.- Wyjęczał chłopak, spoglądając na willę.- Jesteś bogata?
Zaśmiałam się.

-Nie ja, tylko mój tata... Dzięki.

-Za co?- Oderwał wzrok od mojego mieszkania i wrócił nim na moja osobę.

-Za podwózkę.

-A, no racja. Nie ma sprawy.- Wysiadłam z samochodu i weszłam na posesję.

LOUIS'S POV

Dziewczyna wysiadła z samochodu i pobiegła do domu, a ja, zanim odjechałem, zapisałem jej adres. Odpaliłem silnik i ruszyłem sprzed jej domu, nie wzbudzając podejrzeń. Po kilku minutach jazdy dostałem sms'a.

Od: Harry
No i co? Dowiedziałeś się czegoś?

Do: Harry
Niewiele, ale tak. Zaraz będę i powiem ci wszystko, co wiem.

Harry zapłacił mi, bym zapoznał się lepiej z tą całą Vanessą i zdobył jakieś informacje o niej. Zdziwiłem się, że sam nie chciał tego zrobić, ale przynajmniej dzięki temu będę miał trochę więcej kasy, która teraz na pewno mi się przyda. Zaparkowałem samochód przed jego kamienicą i wbiegłem po schodach na drugie piętro. Otworzyłem drzwi i zawołałem Harry'ego.

-Więc?- Spytał, wchodząc do salonu.

-Nazywa się  Vanessa Grey, jest w naszym wieku. Mieszka razem z siostrą, tu - podałem mu kartkę z adresem.- a jej ojciec jest bogaty.

-Serio?

-Stary, gdybyś widział jej chatę. Zajebista.

-To wszystko?- Wrócił do poprzedniego tematu obojętnym tonem.

-Ma niewielki konflikt z prawem. Podobno już cztery razy została wyrzucona ze szkoły i od jutra będzie chodzić do naszej. Teraz to wszystko.

-Niezła robota, Tomlinson. To, co? Tak, jak się umawialiśmy?

-Pewnie.- Harry podał mi ustaloną wcześniej kwotę pieniędzy, a ja, po otrzymaniu jej, wyszedłem z jego mieszkania.

VANESSA'S POV

-Gdzieś ty była?- przywitał mnie zdenerwowany głos Emily.

-Oh, kochana siostro, ciebie też miło widzieć. Chociaż wiesz, co? Jednak nie.- Warknęłam i pobiegłam na górę.

-A tej co?- Wyszeptał Liam do Emily tak, bym nie słyszała.

-To nastolatka, dziwisz się?

-Ale ty jesteś od niej zaledwie rok starsza i nie zachowujesz się tak, jak ona.

-Widać, urodziłam się w korzystnym dla mnie roku. W przeciwieństwie do niektórych.- Zaśmiali się oboje, a ja wściekła pobiegłam do swojego pokoju. Wyciągnęłam pamiętnik mamy i chwyciłam pierwszą lepszą wsuwkę, by móc go otworzyć. Po kilku minutach męczarni, udało mi się. Otworzyłam go na pierwszej stronie i zaczęłam czytać. Wstęp było tym, jak bardzo kocha Emily, mnie i tatę. Nic interesującego. Najbardziej zaciekawił mnie jednak ten fragment.

"[..]Nigdy bym się nie spodziewała, że Bóg obdarzy mnie tak wspaniałą rodziną, dwoma kochanymi córkami i cudownym mężem. Jestem naprawdę szczęśliwa, bo mam to, co w życiu najważniejsze. Jednak jest coś, co mnie niepokoi. Vanessa już od kilku dobrych miesięcy nie dogaduje się najlepiej z Tom'em. Nie odzywają się do siebie, a jeśli już, to kłócą się. Boję się, że coś zrobiłam źle, że coś popsułam. Boję się, że przeze mnie nasza rodzina się rozpadnie. Gdzieś popełniłam błąd."

To prawda, nigdy nie dogadywałam się z ojcem, ale to nie była wina mamy, tylko jego. To on nie zwracał na mnie uwagi, był ślepy na mój ból i cierpienie, które mi zadawał poprzez ignorowanie mnie. Emily zawsze była dla niego ważniejsza. Tylko, dlaczego mama obwiniała się o moje słabe kontakty z tatą? Moje rozmyślenia przerwało pukanie do drzwi.

-To ja, Liam. - Usłyszałam znajomy głos. Schowałam szybko notes mamy pod materac i wpuściłam chłopaka do pokoju.- Przyniosłem ci kakao, może dzięki niemu poczujesz sie lepiej

-Dzięki.- Wzięłam kubek od chłopaka a ten wyszedł. Po raz kolejny zostałam sama, bijąc się z myślami. Dlaczego mama obwiniała się o coś, czego nie zrobiła? Czego chciał ode mnie Louis, i kim jest jego przyjaciel?

***

Dźwięki budzika rozniósł się po całym pokoju. Wyłączyłam to piszczące gówno, które nie dawało mi si wyspać i przekręciłam na drugi bok. Otworzyłam oczy i pisnęłam z przerażenia, podnosząc się do pozycji siedzącej. Na łóżku siedział uśmiechnięty Liam.

-Człowieku, co ty tu kurwa robisz?- Darłam się na chłopaka, który dalej utrzymywał uśmiech na twarzy.

-Emily kazała mi odwieźć cię do szkoły. Za pół godziny masz być gotowa.- Podniósł się z materaca i wyszedł z pokoju.

-Ta, możesz sobie pomarzyć.- Zakryłam się kołdrą i czekałam na dalszy sen. Nagle poczułam jak coś łapie mnie za kostki i ściąga z łóżka. Wylądowałam na ziemi, dalej mając kołdrę na głowie. Po chwili i ona została ze mnie ściągnięta. Ponownie ujrzałam roześmianego chłopaka.

-Powaliło cię do reszty?- Warknęłam i wstałam z dywanu, na którym leżałam.

-Może trochę. A teraz sio do łazienki.

-Myślałam, że jesteś naszym służącym, a nie szefem.

-Owszem, ale twój ojciec kazał mi się tobą szczególnie zająć. A teraz do łazienki.- Powtórzył i wyszedł z pokoju. Przeklęłam kilka razy, zanim opuściłam pokój i z ubraniami w ręce powędrowałam do łazienki. Odświeżyłam się, ubrałam i pomalowałam i zeszłam na dół.

-Gotowa?- Spytał Liam, gdy schodziłam ze schodów, wiążąc włosy w kucyk.

-Taa. Gdzie w ogóle jest Emily?

-W pracy.- To ona pracuje? Jakim cudem tak szybko udało jej się zdobyć zatrudnienie? Pewnie tatuś jej pomógł. Polecił ją jakiemuś frajerowi, albo zapłacił mu, żeby ją zatrudnił. Przecież znam swojego ojca. Ubrałam buty i już miałam wyjść, ale Liam mnie zatrzymał.

-A śniadanie?

-Może potem. No wiesz, nie chcę się spóźnić pierwszego dnia.- Posłałam mu sztuczny uśmiech i wsiadłam do samochodu chłopaka. Liam zajął miejsce kierowcy, uprzednio zamykając dom i ruszyliśmy z podjazdu.

-Nie cieszysz się?- Spytał Payne po dość długiej ciszy panującej między nami. - No wiesz, nowe otoczenie, nowi znajomi...

-Jakoś nie bardzo. Nie jestem najlepsza osobą do towarzystwa, co sam zauważyłeś.

-Nigdy nie mówiłem, że...- Przerwałam mu.

-Daj spokój. Lepiej zajmij się Emily, ja sobie poradzę.- Wymruczałam, wysiadając z pojazdu, który obecnie znajdował się na szkolnym parkingu. Wzięłam moją torbę i wbiegłam na dziedziniec szkoły, na którym znajdowało się już kilkoro uczniów. Wyminęłam ich i wbiegłam do budynku szkolnego. Podeszłam pod plan lekcji, by dowiedzieć się, gdzie teraz mam lekcje.

-Hej.- Usłyszałam przyjazny ton. Nienawidzę takich osób, ale coś kazało mi się odwrócić. Ujrzałam czarnowłosą dziewczynę z masa kolczyków na twarzy i mocnym makijażem. Miała bardzo podobny styl do mnie, więc spodobała mi się od razu.- Ty jesteś ta nowa, prawda?

-Tak, to ja. Powiesz mi może gdzie mam teraz lekcje?- Podałam jej mój plan lekcji, a ta uśmiechnęła się.

-Tam, gdzie ja. Wygląda na to, że jesteśmy w jednej klasie.

-Super.- Wymruczałam, ukrywając moją obojętność i uśmiechając się sztucznie.

-Jestem Holly.-Wyciągnęła rękę w moją stronę.

-Vanessa.- Uścisnęłam jej dłoń.

-Miałam kiedyś chomika o imieniu Vanessa- Zaśmiała się.

-Wspaniale- Holly zaczęła mówić dalej, ale jej nie słuchałam. Mój wzrok zatrzymał się na zielonookim chłopaku, który coraz częściej zaczyna pojawiać się w moim życiu. Stał pod ścianą z tym całym Louisem i tą blondynką ze sklepu. Była też z nimi urocza brunetka, która stała z boku i nic nie robiła, tak, jakby bała się odezwać. 'Loczek' także mnie dostrzegł i zmrużył oczy, przyglądając mi się. Przygryzł lekko wargę, ale zaprzestał, gdy blondynka szturchnęła go w ramię, zmuszając go, by się na nią popatrzył. Ten odwrócił wzrok w jej stronę i słuchał jej wyżaleń. Holly pociągnęła mnie za rękę i zaprowadziła do sali, w której miałam mieć lekcje. Dzwonek rozbrzmiał po całej szkole, co zmusiło nas do wejścia do klasy.

-Vanesso, poczekaj chwilę- Zawołała mnie starsza kobieta. Stanęłam obok niej i czekałam, aż wszyscy zajmą swoje miejsca. Wśród nieznajomych twarzy dostrzegłam Louis'a i jego przyjaciela, którzy właśnie bacznie mnie obserwowali.

-To jest Vanessa.- Przedstawiła mnie nauczycielka.- Opowiesz nam coś o sobie?

-Raczej nie.- Uśmiechnęłam się sztucznie po raz kolejny w tym dniu.

-Nie bądź nieśmiała.- Zachęcała mnie nauczycielka.

-Nie jestem nieśmiała. Nie uważam, żeby byli zainteresowani moim życiorysem.- Powiedziałam obojętnie.

-Powiedz nam, dlaczego postanowiłaś przenieść się do tej szkoły?- Nie dawała za wygraną. Ta stara kurwa zaczęła mnie poważnie denerwować.

-Zostałam wyrzucona z poprzedniej szkoły, bo zniszczyłam samochód dyrektora i pobiłam się z jedną laska, która uważała się za nie wiadomo kogo.

-Niezłe z ciebie ziółko. Mam nadzieję, że to cię czegoś nauczyło i że się zmieniłaś.

-Nadzieja zawsze umiera jako ostatnia.- Uśmiechnęłam się lekko.- Gdzie mam usiąść?

-Usiądź obok Holly. Widziałam, że rozmawiałyście już ze sobą. - Wywróciłam oczami i zajęłam miejsce obok mojej nowej 'przyjaciółki'. Ona cały czas coś mówiła. Praktycznie nie było choćby sekundy, żeby siedziała cicho. Nagle zaczęła szturchać mnie w bok.

-Co znowu?

-Harry się na ciebie patrzy.

-Kto?- Wskazała mi na zielonookiego, który faktycznie spoglądał w moją stronę z niewielkim uśmiechem. A więc ma na imię Harry.- I co z tego? To dziwne, że się patrzy? Myślałam, że do tego służą oczy.

-Ale on się na ciebie gapi już od początku lekcji. Radzę ci z nim uważać.

-Co to ma znaczyć?- Zwróciłam się w jej stronę.

-Po prostu bądź ostrożna.- W tym momencie rozległ się dźwięk dzwonka. Spakowałam wszystko do torby i wyszłam z sali. Teraz wytrzymać tylko do końca lekcji.

***

-Hej, jak było w szkole?- Usłyszałam piskliwy głos Emily, gdy wchodziłam do domu.

-Zajebiście.- Zdjęłam buty i pobiegłam do siebie. Wyjęłam szarą bluzę z kapturem i czarne rurki, w które się przebrałam. Założyłam moje ulubione adidasy i zeszłam na dół, porywając jabłko z kuchni.

-Czemu się przebrałaś?- Spytała moja siostra, gdy siadałam na kanapie.

-Bo tak. Ty przebierasz się sześc razy dziennie, więc nie rozumiem, czemu jesteś zdziwiona?

Na dworze zaczęło się ściemniać. To mój czas. Wolę prowadzić nocny tryb życia. Wzięłam telefon z torby, którą zostawiłam na górze i ponownie zeszłam na dół.

-Gdzie idziesz?- Zatrzymał mnie Liam.

-Przejść się. Wrócę za kilka godzin.- Ominęłam go obojętnie i zamknęłam za sobą drzwi.

Wędrowałam po oświetlonych ulicach Holmes Chapel już dobre pół godziny. Chciałam bliżej zapoznać się z tym miejscem. W końcu tu będę mieszkać przez najbliższy czas. Znalazłam mała kawiarnię przy rozwidleniu dróg. Postanowiłam wejść do niej an chwilę. Przyznaję, że w Holmes Chapel ostatnio nie jest zbyt ciepło. Zamówiłam kawę na wynos i czekałam przy ladzie na zamówienie.

-Proszę, to twoja kawa.- Uśmiechnęła się do mnie blondynka, stojąca za ladą.- Jesteś tu nowa?

-Skąd wiesz?- Spytałam, siadając na jednym z krzeseł.

-Przychodzi tu prawie całe Holmes Chapel,a ciebie widzę tu pierwszy raz.

-Taak, dopiero co się tu wprowadziłam.-Dziewczyna usiadła obok mnie.

-Jestem Perrie-uśmiechnęła się. Wyglądała na miłą osobę. Nienawidzę takich osób, ale ona ma w sobie to coś, co mnie do niej przyciąga. Przedstawiłam się jej i słuchałam, co ma do powiedzenia. Ja nie powiedziałam o sobie zbyt wiele. Jakoś nie ufałam jej, ale całkiem dobrze mi się z nią rozmawiało. Gdy ta musiała wracać do pracy, zapisała mi swój numer na serwetce a ja zapłaciłam za kawę i wyszłam. Przebiegłam na druga stronę ulicy i usiadłam na jednej z ławek. Co chwilę pojedyncze osoby rzucały na mnie swój cień, przechodząc obok. Było już ciemno, a ja nie zwracałam szczególnej uwagi na ludzi. W pewnym momencie ktoś usiadł obok mnie. Przeniosłam wzrok na tą osobę i ujrzałam Harry'ego.

-Czego ty ode mnie chcesz?




___________________________________________________
Jest czwarty. Pisałam w nocy, więc myślę, ze jest lepszy od poprzedniego xd

7 komentarzy = next

15 komentarzy:

  1. Dobra, postać Harry'ego mnie intryguje. Bardzo. Ciekawi mnie, czemu zlecił dowiadywanie się rzeczy o Vanessie Louisowi. W każdym razie, nie mogę się już doczekać następnego! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. DAWAJ NATYCHMIAST NASTĘPNY !! :D
    jeszcze nie przeczytałam, bo muszę wpuścić siostrę na kompa, ale zaraz jak wrócę przeczytam i ocenię xD
    hahahahahahaha :D

    @sonieczka_69

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejciun świetny ^^ zresztą jak zawsze, masz talent do pisania, kiedyś wydasz książkę a ja przyjdę na podpisywanie autografów xD
    Wg to ja mam nadzieję że ona i Hazz ze sb będą, była by z nich swietna para,
    Tak się wkręciłam w to ff że czuje jakby to na serio się wszystko wydarzyło,
    Ogólnie to chce wiedzieć kim jest ta blondynka!
    WENY!!!
    @Fucked_Up_Kid
    Loffciam cię

    OdpowiedzUsuń
  4. W takim momencie urwać , kurczę szkoda :c . Ale teraz bynajmniej jestem jeszcze bardziej ciekawa co dalej :) .
    Harry na pewno nie odpuści i będzie starał się zwrócić na siebie uwagę Vanessy . Nie mogę się doczekać : )
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Super ;d zastanawiam się po co Harremu te informacje,hmm . Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. obiecałam to jestem ! xD
    tajemniczy Harry.. podoba mi się to coraz bardziej ! ;D
    jestem ciekawa po co Harry chce tyle wiedzieć o Van i czemu sam o to nie zadba tylko wysyła Lou..
    naprawdę intryguje mnie to opowiadanie :)
    jestem ciekawa jak przebiegnie to spotkanie ^.^

    kiedy będzie następny rozdział ? :D

    @sonieczka_69

    OdpowiedzUsuń
  7. Super, podoba mi się :)

    @sedirectioner69

    OdpowiedzUsuń
  8. no to zaszalałaś :D
    ładny wygląd ^.^
    dzień mnie nie ma a tu takie piękne zmiany.. *________*

    #LubięTo! ;D

    @sonieczka_69

    OdpowiedzUsuń
  9. O kurczee<33 Dziękuje za informację<33 Miałam skomentować wczoraaj, ale nie mogłaaam<33
    No to teraz o blogu<33
    pisesz świetniee, a zwłaszcza ta notka z pamiętnikaaa;* Awwrrr<333
    Czekam na następnyy i mam nadzieję, że znowu zostanę poinformowana<33

    OdpowiedzUsuń